12.04.2012

12kwietnia -ważna data ..Jej wysokość ma dziś swój dzień!


                                                       




"Ma moc wprowadzania nas w nastrój podobny do zakochania. Poprawia nam humor, dodaje energii. Aztekowie wierzyli, że wzmaga potencję."

"Czekolada to doskonały sposób komunikacji."

"Wynalezienie czekolady zawdzięczamy starożytnym cywilizacjom Ameryki Środkowej - Olmekom i Majom. Wykopaliska odkryte przez naukowców wskazują, że pierwszy raz z czekoladą zetknięto się już w IX w p.n.e. Rzeczywiście, czekolada w swej pierwotnej postaci znacznie różniła się od tej znanej nam dzisiaj. Mało kto zdaje sobie sprawę, że początkowo była napojem i to bardzo gorzkim! Spożywano ją w postaci zagęszczonej mączką kukurydzianą papki, bądź mikstury do picia, którą chętnie przyprawiano ostrą papryką, wanilią albo suszonymi płatkami kwiatów. Cukier do czekolady zaczęto dodawać dopiero w XVI wieku, kiedy to czekolada trafiła do Europy."


" Kiedy sięgamy po czekoladę?

- Nie oszukujmy się, przeważnie dla poprawy nastroju. Już sam nieziemski smak czekolady polepsza nam humor. Ale kryje się za tym coś więcej - fenyletyloamina, należąca do grupy endorfin. Endorfiny działają podobnie jak amfetamina, stymulują pozytywną energię oraz uczucie szczęśliwości. Badania wykazały, że jedzenie czekolady może nas nawet wprawić w nastrój podobny do zakochania! Czekolada, zwłaszcza gorzka, jest też ulubioną towarzyszką osób intensywnie się uczących. To za sprawą flawonoli, które wspomagają pracę mózgu poprzez zwiększanie dopływu krwi. Sięgają po nią także alpiniści wybierający się na wyczerpujące wspinaczki, znajdujące się w czekoladzie cukier i kofeina wchłaniają się szybko i działają prawie natychmiast po spożyciu, a tłuszcz to źródło powolnie wykorzystywanej zapasowej energii. Czekolada to także często dobry pomysł na prezent. Mężczyźni chętnie obdarowują nią swoje partnerki, wiedząc, że na pewno taki podarunek spotka się z ich uznaniem. Tabliczka czekolady kojarzy się również z dzieciństwem. Któż z nas nie był nią obdarowywany przez dziadków, czy ciocie.

Opowiedz o antropologicznym znaczeniu czekolady w dawnych kulturach...

- Na początku swej historii czekolada była napojem zarezerwowany tylko dla wybranych - królów i arystokratów. Była także obecna na różnego rodzaju uroczystościach religijnych. Czekolada była więc obecna w sferze sacrum, ale nie brakowało jej także w świecie profanum. Towarzyszyła wielu ważnym chwilom, jak na przykład nadanie imienia dziecku. Podczas rytuału związanego z okresem dojrzewania, pastą z kakao i płatkami kwiatów pokrywano ciała chłopców. Kiedy mężczyzna oświadczał się kobiecie, również nie mogło zabraknąć prezentu z ziaren kakao. Nawet zmarłych żegnano darem z czekolady. Ponadto, dla Azteków czekolada była źródłem niezwykłej energii i wierzono, że wzmaga potencję. Napój ten podawano więc małżonkom, ale pili go także weselni goście. Z uwagi na wartości energetyczne, podawana była też azteckim wojownikom, aby dodać im sił przed walką. Czekoladę stosowano również w celach medycznych."



(fragm.tekst.Gazeta.pl)


M.



CSI : NY





"Gdzie na świecie może dojść do bardziej nieprawdopodobnych tajemnic kryminalnych, jeśli nie w mieście, które nigdy nie śpi i nigdy nie odpoczywa? W mieście, w którym żyje ponad 8 milionów ludzi wszystkich ras, narodowości i religii, pracy dla detektywów jest naprawdę dużo. W tej wybuchowej mieszance pracuje drużyna, która posługując się bardzo nowoczesnym sprzętem, wierzy, że każdy ma jakąś ciekawą opowieść i wszystko można połączyć, nawet na tak wielką skalę jaką jest Nowy Jork. Parze detektywów: Mac'owi Taylorowi (Gary Sinise) i pracoholiczce Stelii Bonaserze (Melina Kanakaredes) potrzebne będą doświadczenie, determinacja i pomoc kompetentnego zespołu, który nie zawodzi nawet przy najcięższych sprawach, w którego skład wchodzą: detektyw Danny Messes (Carmine Giovinazzo), dr Sheldon Hawkes (Hill Harper), detektyw Don Flack (Eddie Cahill), detektyw Lindsay Monroe (Anna Belknap), koroner Sid Hammerback (Robert Joy) oraz technik laboratoryjny Adam Ross (A.J. Buckley)".

Zainteresowanych zapraszam do Polsat'u lub AXN :)

A.

9.04.2012

Ciemna strona Manhattanu


Handel ludźmi kwitnie w centrum Nowego Jorku . Stręczyciele oferują tu klientom młode kobiety, często niepełnoletnie, zmuszając je do prostytucji groźbami i biciem. W całym procederze bierze udział jeden z największych w USA portali z ogłoszeniami.

Prawdziwa historia z New York Times’a opowiedziana przez Nicholas D. Kristof’a:

„Miałem niedawno okazję przespacerować się ulicami Manhattanu w towarzystwie młodej kobiety, która swego czasu musiała tu pracować – nadzorowana przez ośmiu sutenerów, mając 16 czy 17 lat. Wskazała mi McDonald’sa, gdzie alfonsi przesiadują, mając na widoku dziewczyny i ruch uliczny, i budynek biurowy vis a vis, gdzie "zamawiano" ją online niczym kawałek pizzy na lunch. Alissa (jak brzmiał jej przydomek w branży) zdołała się wyrwać: jest na ostatnim roku studiów, ma nadzieję na karierę prawniczki – na zawsze jednak nosić będzie wąską bliznę na policzku, w miejscu, gdzie jeden z sutenerów chlasnął ją obieraczką do warzyw: ostrzeżenie przed ucieczką.
– Zrobił to samo, co hodowcy bydła, znaczący swoje stada – mówi mi, przykładając dłoń do policzka – chciał naznaczyć mnie w sposób, którego nigdy nie zapomnę.

Po złożeniu przez Alissę zeznań przed sądem, sześciu sutenerów trafiło do więzienia, gdzie odsiadują wyroki sięgające 25 lat. Dziś jej największe oburzenie budzą nie pojedynczy alfonsi, lecz firmy, za sprawą których funkcjonują. Jej szczególny gniew budzi Backpage.com – jeden z wielu portali specjalizujących się w "ogłoszeniach drobnych", za pośrednictwem którego można kupić części samochodowe, umeblowanie, łódki – i dziewczyny. Jak mówi Alissa, sutenerzy stale wystawiali jej "usługi" na Backpage. (…).Z pewnością wiele ogłoszeń na stronach Backpage.com zamieszczanych jest przez pełnoletnie kobiety, zajmujące się prostytucją na własne życzenie. Nie komentuję ich wyboru. Spora część anonsów umieszczana jest jednak przez alfonsów: rzecznik biura prokuratora okręgowego z Brooklynu mówi nam, że w większości badanych przez prokuraturę przypadków stręczycielstwa w grę wchodzą dziewczyny reklamujące się na Backpage. Alissa, która wyrosła w dysfunkcyjnej rodzinie w Bostonie, przywołuje swoją pod wieloma względami typową historię. Jak opowiada, pewnego wieczoru zaczął ją podrywać młody człowiek, który nie krył uznania dla jej urody. Alissa sądziła, że jest raperem i pochlebiało jej jego zainteresowanie. Młody człowiek – jak wspomina dziś ze smutkiem – zaproponował jej, żeby była jego dziewczyną.

Nie minęło kilka tygodni, jak zaczął ją oferować innym. Alissa, wówczas uczennica drugiej klasy szkoły średniej, nie zerwała tej znajomości po części z wiary, że nadal łączy ich uczucie, po części z powodu tzw. "syndromu sztokholmskiego", a po części po prostu ze strachu. Kiedy usiłowała nawiązać kontakt ze światem zewnętrznym lub nie przynosiła wystarczających zysków, coraz częściej stawała się ofiarą aktów przemocy. – On stawał się agresywny, dusił mnie, znieważał i groził, że sprzeda mnie komuś groźniejszemu niż on – co w końcu rzeczywiście miało miejsce – mówi Alissa. Podobny "akt sprzedaży" zdarzył się w jej karierze kilkukrotnie, za każdym razem za kwotę ok. 10 tysięcy dolarów. Jak mówi, oferowano ją klientom dzień w dzień, świątek piątek, w wakacje i święta. Po kilku latach uciekła, sutener jednak namierzył ją i wraz z kobietą, która z nim współpracowała, ciężko pobił i skopał dziewczynę, łamiąc jej żuchwę i kilka żeber. Dopiero to skłoniło ją do współpracy z policją.
Nie ma prostego sposobu na uporanie się z prostytucją, ale nacisk na Village Voice Media, by zaprzestało publikowania reklam o tej treści, z pewnością okazałoby się pomocne. Film Forum, organizacja zrzeszająca producentów filmów, już zapowiedziała, że zrezygnuje z ogłaszania się na tych łamach. Warto pamiętać, że już ponad stu reklamodawców wycofało swoje materiały ze stron polecających show radiowy Rusha Limbaugha ze względu na poniżające uwagi o kobietach. Czy stworzenie forum, na którym może odbywać się handel żywym towarem, nie jest czymś bardziej oburzającym? Oczywiście, wycofanie się Backpage z zamieszczania reklam nowojorskich prostytutek nie rozwiąże problemu: część ogłoszeń przejmą mniejsze portale. Z pewnością jednak sutenerów dotknie zniknięcie największego miejsca w sieci, gdzie można zamieszczać tego typu ogłoszenia. Ze względu na to, co przeszła, ostatnie słowo w tej kwestii powinno należeć do Alissy, która łączy studia z pracą kelnerki w restauracji i działalnością w Fair Girls, organizacji walczącej z handlem żywym towarem. – Fakt, że portal w rodzaju Backpage może na nas zarobić 22 mln dolarów – komentuje – cofa nasz kraj do czasów niewolnictwa.”


A.