09.04.2012

Ciemna strona Manhattanu


Handel ludźmi kwitnie w centrum Nowego Jorku . Stręczyciele oferują tu klientom młode kobiety, często niepełnoletnie, zmuszając je do prostytucji groźbami i biciem. W całym procederze bierze udział jeden z największych w USA portali z ogłoszeniami.

Prawdziwa historia z New York Times’a opowiedziana przez Nicholas D. Kristof’a:

Miałem niedawno okazję przespacerować się ulicami Manhattanu w towarzystwie młodej kobiety, która swego czasu musiała tu pracować – nadzorowana przez ośmiu sutenerów, mając 16 czy 17 lat. Wskazała mi McDonald’sa, gdzie alfonsi przesiadują, mając na widoku dziewczyny i ruch uliczny, i budynek biurowy vis a vis, gdzie "zamawiano" ją online niczym kawałek pizzy na lunch. Alissa (jak brzmiał jej przydomek w branży) zdołała się wyrwać: jest na ostatnim roku studiów, ma nadzieję na karierę prawniczki – na zawsze jednak nosić będzie wąską bliznę na policzku, w miejscu, gdzie jeden z sutenerów chlasnął ją obieraczką do warzyw: ostrzeżenie przed ucieczką.
– Zrobił to samo, co hodowcy bydła, znaczący swoje stada – mówi mi, przykładając dłoń do policzka – chciał naznaczyć mnie w sposób, którego nigdy nie zapomnę.

Po złożeniu przez Alissę zeznań przed sądem, sześciu sutenerów trafiło do więzienia, gdzie odsiadują wyroki sięgające 25 lat. Dziś jej największe oburzenie budzą nie pojedynczy alfonsi, lecz firmy, za sprawą których funkcjonują. Jej szczególny gniew budzi Backpage.com – jeden z wielu portali specjalizujących się w "ogłoszeniach drobnych", za pośrednictwem którego można kupić części samochodowe, umeblowanie, łódki – i dziewczyny. Jak mówi Alissa, sutenerzy stale wystawiali jej "usługi" na Backpage. (…).Z pewnością wiele ogłoszeń na stronach Backpage.com zamieszczanych jest przez pełnoletnie kobiety, zajmujące się prostytucją na własne życzenie. Nie komentuję ich wyboru. Spora część anonsów umieszczana jest jednak przez alfonsów: rzecznik biura prokuratora okręgowego z Brooklynu mówi nam, że w większości badanych przez prokuraturę przypadków stręczycielstwa w grę wchodzą dziewczyny reklamujące się na Backpage. Alissa, która wyrosła w dysfunkcyjnej rodzinie w Bostonie, przywołuje swoją pod wieloma względami typową historię. Jak opowiada, pewnego wieczoru zaczął ją podrywać młody człowiek, który nie krył uznania dla jej urody. Alissa sądziła, że jest raperem i pochlebiało jej jego zainteresowanie. Młody człowiek – jak wspomina dziś ze smutkiem – zaproponował jej, żeby była jego dziewczyną.

Nie minęło kilka tygodni, jak zaczął ją oferować innym. Alissa, wówczas uczennica drugiej klasy szkoły średniej, nie zerwała tej znajomości po części z wiary, że nadal łączy ich uczucie, po części z powodu tzw. "syndromu sztokholmskiego", a po części po prostu ze strachu. Kiedy usiłowała nawiązać kontakt ze światem zewnętrznym lub nie przynosiła wystarczających zysków, coraz częściej stawała się ofiarą aktów przemocy. – On stawał się agresywny, dusił mnie, znieważał i groził, że sprzeda mnie komuś groźniejszemu niż on – co w końcu rzeczywiście miało miejsce – mówi Alissa. Podobny "akt sprzedaży" zdarzył się w jej karierze kilkukrotnie, za każdym razem za kwotę ok. 10 tysięcy dolarów. Jak mówi, oferowano ją klientom dzień w dzień, świątek piątek, w wakacje i święta. Po kilku latach uciekła, sutener jednak namierzył ją i wraz z kobietą, która z nim współpracowała, ciężko pobił i skopał dziewczynę, łamiąc jej żuchwę i kilka żeber. Dopiero to skłoniło ją do współpracy z policją.
Nie ma prostego sposobu na uporanie się z prostytucją, ale nacisk na Village Voice Media, by zaprzestało publikowania reklam o tej treści, z pewnością okazałoby się pomocne. Film Forum, organizacja zrzeszająca producentów filmów, już zapowiedziała, że zrezygnuje z ogłaszania się na tych łamach. Warto pamiętać, że już ponad stu reklamodawców wycofało swoje materiały ze stron polecających show radiowy Rusha Limbaugha ze względu na poniżające uwagi o kobietach. Czy stworzenie forum, na którym może odbywać się handel żywym towarem, nie jest czymś bardziej oburzającym? Oczywiście, wycofanie się Backpage z zamieszczania reklam nowojorskich prostytutek nie rozwiąże problemu: część ogłoszeń przejmą mniejsze portale. Z pewnością jednak sutenerów dotknie zniknięcie największego miejsca w sieci, gdzie można zamieszczać tego typu ogłoszenia. Ze względu na to, co przeszła, ostatnie słowo w tej kwestii powinno należeć do Alissy, która łączy studia z pracą kelnerki w restauracji i działalnością w Fair Girls, organizacji walczącej z handlem żywym towarem. – Fakt, że portal w rodzaju Backpage może na nas zarobić 22 mln dolarów – komentuje – cofa nasz kraj do czasów niewolnictwa.”


A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz